piątek, 25 października 2013

TELEFON ART - nagroda przyznana!


Konkurs TELEFON ART wygrała Dominika Sobkowiak z filmem ,,Lucky bitch"

Serdecznie gratulujemy Dominice i życzymy dalszych poszukiwań filmowych:) 


Film Dominiki do obejrzenia już na kanale youtube

czwartek, 24 października 2013

Znamy zwycięzcę 22 dokumentART!!!

Nagrody 22 dokumentART już przyznane!

Za nami oficjalne zamknięcie festiwalu w Neubrandenburgu. 

Ciekawi wyniku i pełni wrażeń po festiwalu, pojechaliśmy busem do Neubrandenburga, gdzie w kinie Cinema Star odbyło się oficjalne zakończenie festiwalu.

Lista nagród przyznanych przez MIĘDZYNARODOWE JURY:

1.Nagrodę Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego otrzymał autor filmu: AMERICAN DREAMER, reż. Thomas Haley

2.Nagrodę Latücht Ministerstwa Edukacji, Nauki i Kultury Meklemburgii-Pomorza Przedniego otrzymał autor filmu: MARIA, reż. Claudiu Mitcu

3. Nagrodę Miasta Neubrandenburg otrzymał autor filmu: OUT OF FRAME, reż.  Yorgos Zois

4.Nagrodę Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej otrzymał autor filmu: THE RACE, reż. Jean-Michel Rolland 

5.Wyróżnienie otrzymał autor filmu: A GREAT DISORDER UNDER HEAVEN, reż. Ivan Garcia

6.Nagrodę „Findling” Regionalnego Stowarzyszenia Komunikacji Filmowej Meklemburgii-Pomorza Przedniego otrzymał autor filmu: 2000 m2 MIT GARTEN, reż. Tama Tobias-Macht

Zwycięzcom gratulujemy i życzymy kolejnych tak dobrych filmów!!!


Lista nagród przyznanych przez STUDENCKIE JURY:

- Nagroda Jury Studenckiego ufundowana przez Uniwersytet Szczeciński
·         A matter of fact, reż. Roshanak Zangeneh

- Nagroda Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu w Greifswaldzie
·         Rogalik, reż. Pawel Ziemilski 


Lista nagród przyznanych przez PUBLICZNOŚĆ: 

Nagroda Publiczności Polskiej ufundowana przez Telewizję Polską (TVP) 
Whateverest , reż. Kristoffer Borgli
       
      - Nagroda Publiczności Niemieckiej ufundowana przez Norddeutscher Rundfunk (NDR)

       Skin Feels / De huid voelt , reż. Daan Bunnik

Zachodniopomorskie Shorty 2013
·         Drawtek, reż. Szymon Karpierz



środa, 23 października 2013

Ostatni filmowy wieczór...

Wczesne wtorkowe popołudnie w kinie "Zamek": kinomani dyspozycyjni czasowo, którzy z trudem zmieścili się w niewielkiej sali kina obejrzeli premierowo w Szczecinie  "Abu Haraz", najnowszy dokument Macieja Drygasa. W programie były też wcześniejsze filmy tego wybitnego polskiego dokumentalisty: "Głos nadziei", "Jeden dzień w PRL", "Stan nieważkości".




Ekstraklasa: nieznane oblicze filmowe Martina Scorsese vol. 3

Czterogodzinny "My Voyage to Italy" to hołd zlożony przez wielkiego filmowca innym wielkim filmowcom: Robertowi Rosselliniemu, Vittorio De Sice, Federicowi Felliniemu, Luchino Viscontiemu, Antonio Antonioniemu – prawdziwa kinomańska uczta, złożona z kronik filmowych, "domowych" filmów i fragmentów dzieł wymienionych wyżej mistrzów. Drugi tytuł: "Lady by the Sea" – przedstawia amerykańską historię poprzez jeden z wielkich symboli tego kraju – witającą wciąż nowych emigrantów Statuę Wolności. Te filmy można było obejrzeć w Multikinie we wtorkowy wieczór – 22 października, ostatni filmowy wieczór 22. dokumenARTu w Szczecinie.


wtorek, 22 października 2013

Dzieje się, wciąż dzieje...

Konkurs Europejski vol. 9, 10

Refleksyjny, medytacyjny wręcz "Hinoki Farm", trochę radosny, bardzo gorzki "Księżniczka i mur",  brawurowy "Space in Between", równie brawurowy (choć z innych powodów) – "factory", niebanalny "Decembers – Narrating History", te tytuły najbardziej zapadają w pamięć. "Hinoki Farm" (reżyseria: Akiro Hellgardt) opowiada o farmie na japońskiej wyspie Kiusu, gdzie tylko smugi samolotów przypominają o istnieniu głośnej cywilizacji. Mała bohaterka dokumentu "Księżniczka i mur" (reżyseria: Małgorzata Kozera), mieszkanka rudery, którą od bogatego, cywilizowanego świata dosłownie oddziela mur, ma wiele marzeń. W "Space in Between" (Noelia Nicolás) kochankowie wykrzykują do siebie miłosne wyznania i banalne uwago o programie telewizyjnym przez ... mur więzienia. "Factory" poraża filmowym i fotogeraficznym pięknem. Zrealizował ten dokument filmowy kolektyw: Paul Beetz, Marlene Hentschel, Birgit Müller, Simone Pfeifer. "Decembers – Narrating History" (reżyseria: Maj Hasager) na podstawie setek fotografii tworzy symboliczną opowieść o ruchu polskiej Solidarności w latach 80. ubiegłego wieku.

Wieczorem dyskutowaliśmy między innymi z  Akiro Hellgardtem, Małgorzatą Kozerą, Maj Hasager, kolektywem filmowym, Malou Berlin – autorką "After the Fire", opowiadającym o traumie tureckiej rodziny w Niemczech, boleśnie skrzywdzonej przez noenazistów.


Cztery filmy ("3questions generations",'this is poland", "Europe without borders", "The Sun in my TV", w których filmowcy z Niemiec opowiadają o życiu Polaków w tym kraju. Po filmach odbyło się spotkanie z autorami: Sewerynem Żelaznym, Mirkiem Balonisem, Juttą Riedel, Anną Marią Roznowską, Janem Walentkiem.


videoART vol. 4: Młode Wilki Akademii Sztuki w Szczecinie

W kinie "Zamek", pomiędzy blokami Konkursu Europejskiego mogliśmy obejrzeć w poniedziałek szczecińską odsłonę videoartu: prace studentów pracowni kierunkowych Katedry Nowych Mediów Wydziału Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie.

poniedziałek, 21 października 2013

Po festiwalowym półmetku

Za nami tak wiele filmowych wrażeń, że warto je uporządkować.

Konkurs Europejski vol. 3, 4, 5, 6, 7, 8

Dyskuja sobotnia poruszyła między innymi wątek skomplikowanych w dzisiejszym świecie filmowym kwestii technicznych. Jako że obecni byli na niej autorzy filmów "I can't cry much louder than this", "The Imprint", "In the matter of fact – których istotny element stanowiły medialne obrazy rzeczywistości bądź artystyczna opozycja wobec nich, ważnym wątkiem rozmowy były też współczesne media. Autor filmu "I can't cry much louder than this", Robert Cambrinus, mówił, że kiedy ogląda wiadomości emitowane przez różne stacje telewizyjne, widzi różne interpretacje przedstawianych wydarzeń. Reżyserka "A matter of fact", Roshanak Zangeneh opowiadała o realizacji swojego niebanalnego filmu, o tym, jak poszła z kamerą w środek współczesnego Kairu, pełen meczetów i modlących się muzułmanów. Szukała środków wyrazu i znalazła metodę kręcenia z perspektywy ziemi, podłogi, posadzki, trotuaru. W niedzielę rozmawialiśmy między innymi z Emilią Śniegoską, autorką filmu "Edward", która zawitała do Szczecina na krótko z filmowej Łodzi, Nicole Vögele, autorką osobistego dokumentu "Into the innards", Danielem Andreasem Sagerem (dokument "Finistére"), Igorem Simicem ("The Thinker in the Supermarket") Tu pojawiły się osobiste historie filmowych bohaterów – tytułowego Edwarda, samotnika, równie samotnego protagonisty "Finistére", ale i wątek mocnej krytyki społeczeństwa konsumpcyjnego w filmie Igora Simica pod świetnym, druzgocąco ironicznym tytułem: "The Thinker in the Supermarket".


Prawie 10 godzin spędzonych w kinie. 26 filmów. Dyskusje z kilkunastoma autorami. Siłą rzeczy w głowie zostaje to, co najbardziej zaskoczyło, co wybija się ze standardów, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Poza wymienionymi już tytułami: "On the spot – Gaza", zrealizowany przez dwóch Węgrów w ramach projektu OTS – On The Spot Spektrum, małymi kamerami, które pozwalają zbliżyć się do bohaterów: poraża bezradnością i niezrozumieniem przez Zachód sytuacji w Gazie. Autorzy filmu, bardzo młodzi to EszterCseke i Andras Takacs. "American Dreamer": niezwykłe spojrzenie na USA, oczami naiwnego, szczerego protagonisty, żarliwego patrioty; jednocześnie obraz starej demokracji, w której rzecznicy przeciwstawnych względem siebie pogladów dyskutują podczas ulicznych deminstracji, w kolejną rocznicę 11 września. Autorem jest pochodzący ze stanu Oregon, a żyjący od lat 70. ubiegłego wieku w Paryżu, fotograf Thomas Haley. "American Dreamer" to jego pierwszy film dokumentalny. Także osobiste historie dwóch bohaterek "Mojego domu", zrealizowanego przez związaną ze Szczecinem Magdaleną Szymków: historia Polki, babci autorki, wypędzonej  z kresów wschodnich przedwojennej Polski i historia Niemki, wypędzonej ze Szczecina.




sobota, 19 października 2013

Konkurs Europejski vol.1 i 2

Wczoraj rozpoczął się trzon naszego festiwalu, tj. Konkurs Europejski. Po obejrzeniu dwóch bloków filmowych, odbyła się dyskusja z autorami trzech z nich: Maria (Claudiu Mitcu), Skin Feels (Daan Bunnik) oraz The Red Carpet (Manuel Fernández,  Rubén Sánchez). 

Filmy Maria i Skin Feels to filmy o przemijaniu i śmierci, które są nieuniknione dla każdego z nas. W pierwszym z nich oglądamy nagranie, przedstawiające starsze kobiety, które czuwają nad umierającą bliską osobą (prywatnie babcią autora dokumentu). Słyszymy ich rozmowy, rozterki i troskę o chorą, a także o dochowanie wszystkich koniecznych obrzędów. Skin Feels to z kolei refleksja nad przemijaniem na przykładzie rodziców reżysera, w którym silne emocje wywołał widok nagiego ciała jego ojca. Rozmyśla o tym, że jego rodzice nie są tak sprawni jak kiedyś, a ich ciała nie są już tak piękne. 

W związku z tymi filmami zastanawialiśmy się nad granicami tego, co można pokazać, a co nie. Jak bardzo można wejść w sferę intymności i pokazać to na wielkim ekranie? Claudiu pokazał swoją Babcię na łożu śmierci. Z jednej strony to trochę prywatne, ale z drugiej, ile razy widzimy w telewizji makabryczne sceny z umierającymi ludźmi? Tutaj tragizmowi umierania towarzyszy spokój i wielka miłość bijąca od członków rodziny. Daan z kolei pokazał swoich rodziców nago. Opowiadał, że bez problemu zgodzili się na realizację tego filmu. Po pierwszym publicznym pokazie, ich reakcje były różne; matka bardzo wdzięczna, ucałowała syna, traktując ten dokument jako swego rodzaju prezent. Ojciec poczuł się trochę zawstydzony, ale z czasem to minęło.

The Red Carpet to opowieść o życiu w slumsach, opowiedziana przez Rubinę Ali, która zagrała w filmie Slumdog Millionaire. Nie jest to jednak historia jej życia, to znaczy opowiada o swojej rodzinie, ale po to, by pokazać, jak żyje się w slumsach. Mówi, że tam jest mnóstwo dzieci, nawet na nagraniach widzimy całe ich mnóstwo, z zaciekawieniem patrzących się na kamerę. Jest szczęśliwa, nie zależy jej na opuszczeniu miejsca, w którym mieszka. Autorzy dokumentu przyznają, że początkowo film miał być o aktorach Bollywood, ale później zmienili wizję. Udało im się zlokalizować miejsce zamieszkania Rubiny. Ciężko było przekonać jej ojca, aby zgodził się na ten film, gdyż był zrażony do dziennikarzy (kiedyś jeden z nich chciał kupić jego córkę). W końcu przystąpili do nagrywania dwunastolatki. Potwierdzeniem realności jej wypowiedzi jest fakt, że aby nie zajmować dziewczynce zbyt dużo czasu (dzieci szybko się niecierpliwią), w pewnym momencie zrezygnowano z tłumacza i autorzy zadawali pytania, ale nie rozumieli odpowiedzi. 

Dokumenty jak i późniejsza dyskusja były naprawdę badzo ciekawe i wartościowe. Szkoda tylko, że tak mało ludzi zechciało w nich uczestniczyć. Rozumiem, że późna pora, ale jest weekend, więc gorąco zachęcam i żałujcie, że Was z nami nie było!!!

Dziś także odbywa się dyskusja z autorami filmów. 21:00, Kino Zamek. Zapraszamy!!!

Granice kina - dyskusja z Tomaszem Raczkiem

Niewąpliwie jedną z największych festiwalowych atrakcji był przyjazd Tomasza Raczka. Nie dotarł na otwarcie festiwalu w studio TVP, za to odbyło się spotkanie w Multikinie, na którym po obejrzeniu 5 różnych form dokumentu, dyskutowaliśmy o granicach kina i ich przekraczaniu. 

Pan Raczek zauważył, że z reguły podobają nam się filmy, które pokazują pewien ciąg wydarzeń, najlepiej przyczynowo-skutkowy. Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej linearności, więc kiedy oglądamy film, składający się z wielu, często niepasujących do siebie elementów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nam nie spodoba lub po prostu wywoła swego rodzaju chaos w naszym umyśle. Według Raczka ta linearność pochodzi z umiejętności czytania, jaką nabył człowiek. Gdy czytamy, zapoznajemy się z historią, która powoli się rozwija i ma swój koniec. Skupiamy się tylko na tym, co w danym momencie mamy przed oczami. 


W XXI wieku wszystko zaczyna się jednak powoli zmieniać. W dobie internetu z każdej strony jesteśmy bombardowani przeróżnymi informacjami. Wszystko dzieje się jednocześnie, więc musimy wykazać się dużą podzielnością uwagi. Także niektóre dokumenty dążą do tego, aby odstąpić od linearnego przedstawiania rzeczywistości, a ukazać ją w sposób symultaniczny, zestawiając ze sobą wiele różnych obrazów. Z pewnością są to filmy wymagające skupienia się i wysilenia swojego umysłu, a więc nie dla widza nastawionego wyłącznie na relaks w czasie oglądania. Autorzy filmów czasem starają się bawić odczuciami widza, oddziaływać na różne zmysły, czasem powodując sprzeczne emocje (np. zestawienie dźwięku wywołującego niepokój z obrazem wprowadzającym w stan radości). Takie filmy należy traktować jako swego rodzaju trening umysłu - tyle ile zdołamy wziąć z przedstawionej rzeczywistości, tyle będziemy mieli.



Zastanawialiśmy się też nad prawdą w dokumencie. W tych klasycznych, w których oglądamy nagrania z prawdziwych wydarzeń, relacje realnych postaci, nie ma probemu z tym, co jest prawdą. Co jednak z tymi dokumentami, które zdają się być fikcją, w których ciężko doszukać się prawdy? Tomasz Raczek podsunął taką myśl, że nie zawsze prawda musi być ukazana w sposób bezpośredni. Czasem poprzez fikcję, możemy pokazać prawdę o życiu, o ludziach. Kto wie, może fikcja nawet lepiej potrafi odzwierciedlić rzeczywistość? Zdecydujcie sami.


FOTORELACJA z minionych wydarzeń by Tomasz "hoRacy" Jurkiewicz












Za minutę wchodzimy na wizję !!!!


22. dokumentART można uznać za otwarty















Klasyka Polskiego Dokumentu, czyli retrospektywa filmowa Macieja Drygasa vol. 1

Nasz festiwal ma pokazywać przełamywanie granic w filmach dokumentalnych, dawać możliwość zobaczenia dokumentu w innym wymiarze niż ten, do którego przywykliśmy. Jednak zanim zacznie się eksperymentować, warto nauczyć się czegoś od najlepszych, bo takim niewątpliwie jest w swojej sztuce Maciej Drygas. We wtorek mieliśmy okazję zobaczyć jego trzy dokumenty: Cudze listy, Usłysz nas wszystkich oraz Usłyszcie mój krzyk. Pan Drygas skrupulatnie przygotowuje każdy film, dbając o najmniejsze szczegóły, starając się dać widzom prawdziwy obraz, jaki zresztą powinien dokument przedstawiać.

Cudze listy, a właściwie nasze listy w czasach PRL, zanim trafiły do właściwego adresata, były dokładnie sprawdzane, a następnie czytane przez odpowiednio wyszkolone do tego jednostki. Ludzie może i byli świadomi tego zjawiska, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, na jaką skalę ono zachodziło. W filmie odczytywane są listy z tamtych czasów. Panu Maciejowi zależało, aby odczytywane były przez "zwykłych" ludzi, gdyż uważa, że przez profesjonalnych aktorów film mógłby stracić na realności. Jeździł więc po całej Polsce, nagrywając mnóstwo ludzi, jak czytają te listy. Potem wybrał te najlepsze nagrania.

Nie wiadomo było jednak, jak dokładnie wyglądała cała procedura sprawdzania korespondencji. Reżyser musiał dotrzeć do osób, które się tym w przeszłości zajmowały. Nie było to takie proste. Nawet gdy znalazł taką osobę, pojawił się kolejny problem - pomimo tego, że tamte czasy minęły, związana była obietnicą zachowania tajemnicy. Dopiero po jakimś czasie udało się otworzyć jej usta. Informacje te były niezwykle istotne dla Pana Drygasa, gdyż nie mógł pozwolić sobie na niedociągnięcia. Na potrzeby filmu została też skonstruowana parownica do odpieczętowywania listów i w tej chwili Pan Maciej najprawdopodobniej jest jedynym posiadaczem takowej.

Najwięcej emocji wzbudził chyba film Usłyszcie mój krzyk.  W 1968 roku, na stadionie X-lecia w Warszawie, podczas uroczystych obchodów dożynkowych, wielki przeciwnik ustroju komunistycznego - Ryszard Siwiec, dokonał aktu samospalenia. Chciał w ten sposób uświadomić ludziom, że należy ten ustrój obalić, bez zgody na jakiekolwiek kompromisy. Ta jakże zatrważająca historia nie przeszła jednak do historii. Wiele ludzi o niej nie słyszało, Sam reżyser dowiedział się o całym zajściu przypadkowo i dla zaspokojenia własnej ciekawości zaczął poszukiwać. Udając, że interesuje się dożynkami, szperał w archiwach. Nie udało się jednak nic znaleźć, aż w końcu dostał stare, krótkie nagranie: Nie wiem, czy to pana zainteresuje, ale mam tutaj kawałek taśmy z 7-sekundowym nagraniem płonącego człowieka. Zaczynając od tych 7 sekund, udało się stworzyć fantastyczny dokument, po którym na sali zapadła cisza, przerażenie. W tej chwili Maciej Drygas czuje się być odpowiedzialny za pamięć o człowieku, o którym tak niewielu wie. Tych, którzy jeszcze nie widzieli, zachęcam do obejrzenia, bo warto.

Kolejny pokaz filmów Macieja Drygasa już we wtorek o godz. 14:00 w Kinie Zamek. Serdecznie zapraszamy.







czwartek, 17 października 2013

22. Europejski Festiwal Filmów Dokumentalnych dokumentART wystartował!

Witamy serdecznie na blogu poświęconym 22. edycji dokumentART. Będziemy starali się relacjonować niektóre z festiwalowych wydarzeń. Zachęcamy ,do śledzenia postów dzielenia się swoją opinią w komentarzach lub mailowo (dokumentartofficyna@gmail.com).